logotype
image1 image2 image3 image4 image5 image6 image7 image8 image9 image10 image11 image12 image13

Tańcząca Eurydyka

Anna German - gwiazda piosenki polskiej lat 60. Nieśmiała i skromna, ale gdy śpiewała, zapominała o całym świecie. Nawet gdy ciężko chorowała, nadrabiała miną, jakby nie chciała sprawiać nikomu kłopotu sobą ani swoją chorobą. Przy bliższym poznaniu okazywała się być dowcipna i radosna. Dystyngowana, ale nie wyniosła. Lubiła się uśmiechać, rzadko można ją było spotkać smutną, co najwyżej zamyśloną. Nie miała wrogów w środowisku muzyków, choć raczej nie bywała na bankietach, premierach czy spotkaniach towarzyskich.

Irma German, matka Anny German, pracowała jako nauczycielka w szkole powszechnej w Uzbekistanie. Jej mąż, Eugienusz German, był - pochodzącym z Łodzi - księgowym. Anna Wiktoria German urodziła się 14 lutego 1936 r. w Uzbekistanie, w mieście Urgencz. Po niej urodził się jeszcze Fryderyk, jednak zmarł w 1940 r. na szkarlatynę. W 1938 r. rozstrzelano Eugeniusza - za to, że był Polakiem. Rehabilitowano go pośmiertnie w 1957 r.

W 1942 r. Irma German wyszła za Hermana Bernera. Kilka miesięcy po ślubie została jednak zmobilizowana do „trudarmii” (praca przymusowa). Jej córka trafiła pod opiekę do znajomej, natomiast drugi mąż zaginął w czasie II w. św. Jako żona Polaka złożyła dokumenty repatriacyjne i w 1946 r. przyjechała do Szczecina, skąd przeniosły się z córką i matką do Nowej Rudy i wreszcie (w 1949 r.) do Wrocławia.

W wieku 6 lat Ania zaczęła brać lekcje muzyki. Później chodziła do VIII LO we Wrocławiu, uczyła się bardzo dobrze. Była lubiana, choć jej wzrost (184 cm) wywoływał docinki kolegów i koleżanek. Kiedy przyszło do wyboru studiów, spróbowała najpierw w Wyższej Szkole Sztuk Pięknych. Udało jej się dostać, jednak matka wolała, aby robiła coś bardziej „konkretnego” - potrzebowały pieniędzy. Ostatecznie została studentką geologii na Uniwersytecie Wrocławskim, pracę magisterską obroniła w 1962 r.

Geologia polska nie zyskała kolejnego inżyniera przez Janinę Wilk, przyjaciółkę Anny German. Wiele razy chodziła do Estrady Wrocławskiej prosić o przesłuchanie jej szkolnej koleżanki. Miała nosa (ucho?) ;) Po jednym przesłuchaniu German została przyjęta do zespołu, z którym miała koncertować, oczywiście za pieniądze. Ciężko pracowała: zwykle dawali po 3 koncerty dziennie, mieszkali w kiepskim hotelu. Przez jakiś czas występowała w teatrze Kalambur, z którym zdobyli główną nagrodę - Smoka Juwenaliów w trakcie I Ogólnopolskiego Festiwalu Kultury Studentów w Krakowie.

Później otrzymała zaproszenie do pracy w Estradzie Rzeszowskiej. Z polecenia szefującego Estradzie Juliana Krzywki Katarzyna Gӓrtner, akompaniatorka, zaproponowała German zaśpiewanie piosenki „Tańczące Eurydyki”. German wystąpiła z nią na festiwalu w Opolu w 1964 r., a później także w Sopocie (choć pierwszy raz wystąpiła w Sopocie w 1963 r. z piosenką „Tak mi z tym źle” i zdobyła drugą nagrodę). Kiedy udało jej się zdać egzamin przed Komisją Weryfikacyjną Ministerstwa Kultury i Sztuki w Warszawie i uzyskać prawo do wykonywania zawodu piosenkarki, postanowiła uzupełnić braki w muzycznym wykształceniu. Ministerstwo obiecało jej stypendium we Włoszech, aby tam mogła się szkolić. Tam jednak też nie było łatwo. Pieniądze, które Anna German otrzymała (60 tys. lirów) wystarczyły na opłacenie nieogrzewanego pokoju. Lekcji śpiewu nie było już z czego opłacić. Pamiątki „z wyjazdu” kupiła we włoskim komisie w Warszawie.

Miała 28 lat. Gdy siedziała, czytając książkę na pływalni, podszedł do niej młody mężczyzna i poprosił, by przez chwilę zaopiekowała się jego rzeczami. Zbigniew Tucholski był inżynierem, mieszkał w Warszawie. Podał jej swój adres, jakiś czas później wysłała do niego pocztówkę z zaproszeniem na koncert w Rzeszowie. Przyjechał z bukietem kwiatów. Potem spotkali się we Wrocławiu, gdzie zapytał ją, czy zamierza całe życie tak „przejeździć”, a potem przy okazji - czy nie zostałaby jego żoną. Zaczął jeździć za nią na wszystkie występy…

W międzyczasie przyszło zaproszenie do udziału w II Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. German pojechała tam pociągiem z Wrocławia, w walizce miała uszytą przez siebie czarną suknię. Występ okazał się sukcesem - zdobyła II nagrodę za interpretację „Tańczących Eurydyk”. Rozpisywały się o niej gazety, zaprosiła ją nawet berlińska telewizja. Koncertowała także w swojej ojczyźnie - w Moskwie. Po dwóch koncertach w tym mieście dostała propozycję nagrania własnej płyty. Potem kolejne trasy koncertowe: Nowy Jork (gdzie zaproponowano jej fikcyjny ślub, aby mogła przyjąć amerykańskie obywatelstwo i ograniczyć formalności związane z popisywaniem kontraktu), Londyn, Wiedeń, NRD, Czechosłowacja, Francja, Portugalia. Zajęła trzecie miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w belgijskiej Ostendzie (1965 r.). Zagrała niewielką rolę w filmie Andrzeja Wajdy, „Krajobraz po bitwie”. Ponadto można ją było zobaczyć w "Wyspach szczęśliwych" (1970 r.) i "Marynarskiej przygodzie".

Duże sukcesy Anna German odnosiła we Włoszech. Podjęła współpracę z włoską firmą płytową, Company Discografica Italiana (w listopadzie 1966 r. podpisała trzyletni kontrakt). Brała udział w festiwalu w San Remo jako pierwsza Polka - co prawda jury jej nie doceniło, ale Włosi zasypali telewizję prośbami o ponowne pokazanie jej występu. Znalazła się w gronie najpopularniejszych piosenkarzy Włoch, uzyskując Oscara Sympatii 1967. Po jednym z koncertów w miasteczku Forli, wyruszyła w nocy do mediolańskiego hotelu. Samochodem kierował Renato, który wcześniej nie żałował sobie koniaku. Poprzednie dwie noce nie spał, bo podróżował między Szwajcarią i Włochami. Jak zwykle się spieszył – jechał 160 km/h i zasnął. Znaleziono ich nad ranem, Annę German w bardzo ciężkim stanie przewieziono na OIOM w Uniwersyteckiej Klinice Neurologicznej: miała złożone złamania obu nóg, złamaną lewą rękę, wstrząs mózgu i drobniejsze urazy ciała. Po powrocie do Polski (z powodu braku pieniędzy na leczenie we włoskim szpitalu) wiele miesięcy leżała w gipsie. Po półtora roku spędzonym w szpitalach, wreszcie wróciła do domu. Przez kolejne pół roku była rehabilitowana, odzyskała sprawność ruchową w 90%. Zamieszkała na warszawskim Powiślu. W czasie dalszej rekonwalescencji napisała autobiografię „Wróć do Sorrento?...” (150 tys. egzemplarzy rozeszło się w kilka dni), nagrała płytę „Człowieczy los” (teksty piosenek to wiersze Aliny Nowak, do których sama skomponowała muzykę). Kiedy już mogła samodzielnie chodzić, otrzymała propozycje koncertów od Ministerstwa Kultury, m.in. w USA.

W marcu 1972 r. wyszła za Zbigniewa Tucholskiego. W listopadzie 1975 r. urodził się ich syn, Zbigniew Ivarr. Szybko wróciła do koncertowania. W 1980 r. wyjechała na miesiąc do ZSRR, miała zaplanowanych 14 koncertów tygodniowo. Zaczęły się problemy z nogą, która puchła; po niewyleczonym zapaleniu płuc zrobił jej się skrzep. Operacja za operacją. Ostatni raz Anna German wystąpiła publicznie 5 października 1980 r. w Melbourne. Umarła 25 sierpnia 1982 r., pochowano ją na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie.

Międzynarodowe Centrum Planetarne w Cambridge w USA zarejestrowało odkryty przez Tamarę Smirnową w 1986 r. asteroid i nazwało go… „Anna German”. My we Wrocławiu mamy poświęcone jej tablice pamiątkowe (w tym na kamienicy, w której mieszkała) i od niedawna „rondo” (które zresztą rondem nie jest) Anny German.

Zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z książki Marioli Pryzwan "Tańcząca Eurydyka. Wspomnienia o Annie German". Poza ostatnim ;)

2018  Spacerem Po Wrocławiu