logotype
image1 image2 image3 image4 image5 image6 image7 image8 image9 image10 image11 image12 image13

Dom tęsknot

Z racji innych projektów ograniczyliśmy naszą aktywność na stronie. Ale gdy w nasze ręce wpadła książka „Dom tęsknot” Piotra Adamczyka, o Wrocławiu i wrocławianina (z urodzenia :) ), z entuzjazmem wzięliśmy się za lekturę. A lektura to naprawdę wciągająca.

Akcja książki dzieje się po II wojnie światowej we Wrocławiu, a dokładnie w jednej z wrocławskich kamienic na Krzykach. Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem jest Piotr. Poznajemy jego rodzinę: mamę Niemkę, która nie pozwala wyrzucić rzeczy pozostawionych w ich mieszkaniu przez jego poprzednich właścicieli, ojciec pochodzący ze Świętokrzyskiego, który a to zostaje członkiem partii, a to opozycjonistą, Tyranię, czyli starszą siostrę, która oddaje się nastoletniej miłości. Ale bohaterów jest więcej, bo istotni dla całej historii są właściwie wszyscy mieszkańcy kamienicy, doskonale scharakteryzowani, niezwykle ciekawe osobowości.

Historia mieszkańców kręci się niejako wokół poszukiwań tajemniczego kielicha Lutra. Ale my polecamy potraktować ją jako książkę o dojrzewaniu, o ludziach, o mniej lub bardziej zwyczajnym życiu (bo znajdziecie tam też historie nieprawdopodobne) – umiejscowioną po prostu w takim, a nie innym czasie i miejscu. Pełną ciekawych obserwacji dotyczących naszych zachowań. A obserwacje te dojrzewają wraz z dojrzewaniem głównego bohatera. Dlatego też najpierw kwituje on różne sytuacje w prosty, często groteskowy sposób, ale im staje się starszy, tym więcej w nim goryczy i po prostu „zastanowienia”.

„Pomyślałem, że rzeczy ostateczne można odłożyć na koniec. Nie ma co się przejmować śmiercią, większość ludzi nie żyje.” (s. 81)./p>

„Do pokoju weszła matka. - Już śpię – wyjaśniłem na wszelki wypadek. - Znowu nie umyłeś zębów – powiedziała z wyrzutem. Nie mam pojęcia, skąd matki takie rzeczy wiedzą. Nawet nie zapaliła światła.” (s.201)

„Teraz, gdy byłem większy, zrozumiałem, że trzeba uważać również na dotyk kobiecej dłoni, bo on także krwiobiegiem może dotrzeć do serca.” (s . 251).

„- Już tam nie wiem, Nie jestem teraz ani Niemką, ani Polką, jestem breslauerką albo wrocławianką. Miasta stoją w miejscu, tylko kraje przesuwają swoje granice. Nigdzie nie jadę, jestem u siebie. Państwa się zmieniają, miejsca zostają – to moje miejsce. A ty sobie idź. Pan tu nie stał. Potem płakała. Płakała tak, że bałem się, że cała przez oczy wycieknie. Skuliłem się w swojej nyży i starałem się o tym nie myśleć. Do głowy przyszło mi prawo Archimedesa. Ciało zanurzone w smutku traci pozornie na wadze tyle ile ważą łzy wyparte przez to ciało.” (s. 393)

Dom tęsknot

Piotr Adamczyk; Wydawnictwo Agora

2019  Spacerem Po Wrocławiu