logotype
image1 image2 image3 image4 image5 image6 image7 image8 image9 image10 image11 image12 image13

Wypędzony

Miasto pełne fantów, ale trzeba się spieszyć, żeby zdążyć przed Ruskimi. Więc wszyscy, nawet milicjanci, „lecą” na szaber. "(...) to kanada, tam teraz najlepsze czasy. I kto pierwszy, ten lepszy. Co teraz chwycisz, będziesz miał". Wysiadasz z pociągu na przedmieściach, a na łące tuż obok stacji kolejowej leżą wózki wszelakie, do wyboru - do koloru. Bierzesz dowolny i idziesz z nim w stronę miasta. Na szaber.

Witajcie w Breslau, mieście trupów.

Jeszcze 20 dni po upadku Festung Breslau, miasto płonie. Przybysze wysiadający na stacji Hundsfeld (czyli Psie Pole) nawet jeśli nigdy tu nie byli, doskonale wiedzą, gdzie znajduje się miasto - prowadzi ich łuna pożaru. W budynkach okna są szeroko otwarte. Właściwie nie są to okna, zostały same ramy. Witryny sklepowe i wejścia pozabijano deskami. Na parapetach częściowo zburzonych kamienic i gruzowiskach ustawiono krzyże z kartkami, na których wypisano nazwiska spoczywających tam ofiar. W rzece pływają trupy. Gwałty na Niemkach nie są niczym złym, wręcz przeciwnie - grzechem byłoby nie skorzystać z okazji, tym bardziej, że wojska sowieckie akceptują to. Zresztą żołnierze nie są lepsi i nierzadko sami gwałcą i okaleczają swoje ofiary. Najważniejszą „walutą” jest bimber, za który można dostać jedzenie.

Miasto odbudowuje i odgruzowuje się - rękami Niemców pilnowanych przez przedstawicieli zarządu miasta. Tramwajarze oczyszczają torowiska, układają nowe szyny i trakcję. Pojawia się polska gazeta, „Nasz Wrocław”, poświęcona głównie odbudowie miasta. Lepszym tytułem wydaje się „Breslau - Wrocław”, bo pokazałby narastanie na gruzach niemieckiego miasta nowego, polskiego tworu.

Taki jest właśnie powojenny Wrocław. Takim widzi miasto Jan Korzycki, główny bohater książki Jacka Inglota, „Wypędzony. Breslau - Wrocław 1945”. Na okładce znajdziecie informację „Śledztwo w powojennym Wrocławiu”. Rzeczywiście, Korzycki - uciekający przed UB porucznik Armii Krajowej - wstępuje do tworzonej we Wrocławiu milicji i otrzymuje zadanie odnalezienia „komendanta Festung Breslau”, przywódcy konspiracyjnego Werwolfu. Wydaje się jednak, że ten motyw stanowi tylko „przykrywkę” do oprowadzenia czytelnika po ówczesnym Wrocławiu. I dobrze. To, co zobaczycie, będzie naprawdę wstrząsające.

I zaskakujące. Bo poza całym złem, jakie mieszkało w mieście w 1945 r., poznacie też człowieka, który pomaga wszystkim potrzebującym, nawet znienawidzonym i pogardzanym Niemcom.

Poza Wrocławiem pokazano w książce życie na ówczesnej wsi. Niemców gospodarujących na swoich ziemiach w oczekiwaniu na wywózkę do Heimatu. Polaków, którzy mieszkając tuż obok także oczekiwali na wywózkę Niemców - aby móc przejąć ich gospodarstwa. Zobaczycie też samą wywózkę. Zatrzymanie pociągu „w polu” (za zgodą urzędników nadzorujących wywozy), aby polscy szabrownicy zdążyli wejść do wagonów i siłą zabrać resztki dorobku Niemców. Propagandowe „popisy” na stacjach kolejowych, gdzie zagraniczni dziennikarze mogli fotografować punkty lekarskie przygotowane specjalnie dla wywożonych Niemców.

Tak rodził się nowy Wrocław.

Wypędzony. Breslau - Wrocław 1945

Jacek Inglot; Instytut Wydawniczy Erica, Warszawa 2012

2018  Spacerem Po Wrocławiu