logotype
image1 image2 image3 image4 image5 image6 image7 image8 image9 image10 image11 image12 image13

Upalna zima...

Na okładce „Nauka w służbie fantastyki…”. Strach się bać? Bynajmniej! Całe szczęście, że czterech autorów dogadało się podczas zielonogórskich Bachanaliów Fantastycznych (można powiedzieć nawet - fantastycznie!), bo nawet nie-fani fantastyki (jak ja:P) powinni być zadowoleni i „ubawieni”. Jeśli nawet nie spodoba się komuś fabuła, to warto zajrzeć do tej książki choćby dla zabawnych dialogów.

A fabuła pokrótce przedstawia się tak...

Ojciec Waldara, głównego bohatera „Upalnej zimy”, z roku na rok staje się coraz biedniejszy. Ponieważ Waldar wydaje się bardziej rozgarnięty od swego brata Gapka, rodziciel sugeruje mu, że powinien wyjechać. Ale kto chciałby „podbijać” świat samotnie? Za towarzysza podróży obiera sobie Bokanovę, syna pałacowego bibliotekarza. Wkrótce Waldar otrzymuje zadanie od swojej kuzynki, księżnej Mij Alegis. Ma ona ważki problem: jej małżonek, książę Partyk wierzy ghoroskopom (nie mylić z horoskopami!). O tym jak bardzo wierzy, niech świadczy fragment: Dziecko (…) Też wyliczone: kiedy robić, jak… Przed jedzeniem po polowaniu, jak zadrzeć nogi, jak poprawić… Ani wcześniej, ani później… Co do joty. Jak przepis na pieczeń. Na pewno zatem rozumienie, jak trudna stała się sytuacja księżnej, skoro syn miał się urodzić 6 dni wcześniej, i nic! Nie pomogły znane medycynie już od dawien dawna sposoby, jak zbieganie po schodach czy napary. Ostatnia szansa to oszukanie machiny ghoroskopowej, czego jednak dokonać może tylko Hackarz. Księżna co prawda wzywa go na dwór, ale Hackarz przekroczył granicę i gdzieś zniknął. Zadanie jednak okaże się dość trudne. Zresztą nie może być łatwe, skoro po drodze spotyka się handlarza nalewkami, okowitami, gorzałkami itd…

Komu wydaje się, że przejęcie rodzicielskiego interesu to dobry… interes? :) „Pandemolium” udowadnia, że nie zawsze są z tego korzyści. Waldar zostaje nadzorcą kopalni ojca, ojciec zaś wyrusza na akcję-windykację (drzewiej też się zdarzało, że klienci nie płacili za węgiel) ;) W kopalniach pracują krasnoludy. Co można o nich powiedzieć? No cóż, niektóre potrafią liczyć tylko do 7. A poza tym bywają rewolucjonistami, ale trzeba zaryzykować, bo to właśnie one najlepiej znają się na tej pracy. Pewnego razu nadzorowani przez Waldara górnicy zamykają jego, Bokanovę i kilku innych pechowców w lochu. Jeden z aresztantów ma ze sobą butleje, czyli szklane butelki, w których zachodzą procesy wytwarzające światło i ciepło. Po co to komu? Dzięki temu Waldar i pozostali więźniowie będą mogli pracować niezależnie od pory dnia. Jedyne, co trzeba zrobić, żeby butleje świeciły, to nałapać do nich piorunów… Nie obędzie się bez sprośnych historyjek, pokapuścianych wzdęć i innych problemów z zadkami ;)

Jak wiadomo, czasem człowiek chce dobrze, a wychodzi… jak zawsze. Niestety ta odwieczna prawda sprawdziła się także w przypadku Waldara i Bokanovy. Waldar otrzymuje od ojca zadanie sprzedaży węgla, na który popyt wzrósł dzięki srogiej zimie. Wywiązuje się z niego znakomicie - klienci wręcz bili się między sobą o kupno węgla, dzięki czemu dwaj przyjaciele zarobili fortunę. Wystarczyła jednak krótka (mniej więcej całonocna) rozgrywka w karty i… po pieniądzach. Bokanova jednak, jako człek oczytany, znajduje sposób na szybkie wzbogacenie się. Jak zapewne Wam wiadomo, smoki ukrywają skarby, a w okolicy, przez którą akurat podróżuje dwójka bohaterów, znajduje się wyspa z gejzerem. Ów gejzer natomiast złoto spod ziemi wyrzucał. Któż by nie spróbował, zwłaszcza gdy mogłoby go to uratować przed gniewem ojca? Waldar i Bokanova spróbują, ale… Czy gniew ojca to naprawdę najgorsze co może ich spotkać? Co z gniewem lokalnej „skarbówki”? :)

Upalna zima

Adam Cebula, Eugeniusz Dębski, Andrzej Drzewiński, Piotr Surmiak; Paperback, Strzelin 2012

 
2018  Spacerem Po Wrocławiu