logotype
image1 image2 image3 image4 image5 image6 image7 image8 image9 image10 image11 image12 image13

Kroniki Klary Schulz

Dzisiaj trochę odejdziemy od fantastyki tudzież książek o architekturze ;) Pora na kryminał, ale nie o Eberhardzie Mocku. Całkiem niedawno ukazała się powieść Nadii Szagdaj pt. „Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowca”. Rzecz dzieje się w Breslau w 1910 r. We wrocławskiej operze podczas spektaklu ginie znany śpiewak. Na widowni znajduje się Klara Schulz wraz z mężem Bernardem. Klara marzyła o tym, aby tak jak ojciec, pracować w policji. Poza chęcią dorównania mu, kierowały nią inne pobudki, ale tych nie będziemy zdradzać. Przyszło jej jednak żyć w czasach, kiedy kobiety nie były mile widziane w policji. Została więc prywatnym detektywem, a sprawa morderstwa w operze to jej pierwsze poważne śledztwo.

Pozostaje najważniejsze pytanie - co z tą książką? ;) Otóż … nie wiem. Wszelkie powieści z trupem w tle czytam chętnie. Wszelkie książki z Wrocławiem w tle - również. Seria o Eberhardzie Mocku? Obowiązkowo przeczytana. No i chyba za bardzo doszukiwałam się w Klarze - Eberharda. Nie znalazłam. Może więc problem tkwi w nastawieniu.

Akcja rozgrywa się dość sprawnie, więc i czytanie idzie szybko. A jednak parę rzeczy mnie irytowało. I tak bohaterka budzi się gładzona po włosach przez słoneczny promień - litości! ;) Klara śledzi, śledzi, ale i sporo flirtuje, co miejscami staje się ważniejsze niż wspomniane śledztwo. Oburza się, że w policji znaleziono jej jedynie posadę sekretarki, ale ledwie wytrzymuje sekcję zwłok, a większa część wiedzy o śledztwie pochodzi od innych osób (od ojca - byłego policjanta, od znajomego lekarza albo od byłego kochanka). Brakuje mi też trochę… Wrocławia. Owszem, pojawiają się krótkie opisy miejsc, ulic (zwłaszcza w okolicy klinik i na Karłowicach), ale jakoś tego mało. W kilku fragmentach książki możemy z kolei przeczytać o miejscach, w których wrocławianie spędzali wolny czas i poznać modne wówczas rozrywki. Ale znów - nie za wiele :)

Co by jednak nie mówić, Klara walczy o swoje. Trochę z narażeniem życia, trochę wbrew mężowi - choć mogłaby wieść u jego boku spokojne życie, zajmując się synem i np. malując paznokcie. Poza tym - mimo że czasy temu nie sprzyjały - nie ulega konwenansom: skoro całowanie jest przyjemne (a mąż w innym mieście), to dlaczego nie całować się z byłym kochankiem? Klara lubi koniak, więc pije go dużo, może nawet zbyt dużo. Tylko czekać aż zacznie się włóczyć po mrocznych knajpach Breslau ;)

Na starość chyba robię się zrzędliwa, więc cóż… „Kroniki Klary Schulz" i mi się podobają, i mnie denerwują. Ale z pewnością sięgnę po kolejną książkę Nadii Szagdaj. Chociażby dla Breslau :)

Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowca

Nadia Szagdaj; Wydawnictwo Bukowy Las, Wrocław 2013

 
2018  Spacerem Po Wrocławiu