logotype
image1 image2 image3 image4 image5 image6 image7 image8 image9 image10 image11 image12 image13

V edycja Wrocławskiego Bazaru Smakoszy

Ciepły weekend zachęcał do spacerów. Zachwalany przez wielu Wrocławski Bazar Smakoszy skusił i nas. Wybrałyśmy się więc w odwiedziny na V edycję tego wydarzenia.

Miejsce - Browar Mieszczański przy ul. Hubskiej 44-48. Piękne, stare mury, zdobione budynki. Historia tego miejsca zaczyna się w 1894 r., gdy jeden z wrocławskich browarników, Robert Hein, wybudował browar, w którym prowadził produkcję piwa tylko i wyłącznie na potrzeby swojego lokalu w Rynku. Koleje losu tego miejsca były równie burzliwe, jak historia Wrocławia. W 2003 r., kilka lat po zaprzestaniu produkcji piwa w Browarze, cały kompleks sprzedano osobie prywatnej, która przekształciła budynki w centrum kulturalno - rozrywkowe (klub, galeria, sale konferencyjne). Blisko centrum, blisko przystanków tramwajowych i autobusowych, jest gdzie zaparkować auto. Idealne miejsce.

Wystawcy przeróżni! Stoiska z przepysznym chlebem, przetworami z aronii, przyprawami z całego świata, miodami, ze świeżo paloną i mieloną kawą… Można wymieniać i wymieniać. Bogactwo smaków, zapachów i kolorów. Regionalni wytwórcy i produkty importowane z odległych krajów.

Mnóstwo ludzi! To było nasze pierwsze spostrzeżenie, gdy tylko weszłyśmy na teren Browaru i Leżakowni, gdzie umiejscowiono targ. Drugie spostrzeżenie? Ups, ciemno wszędzie, ciasno wszędzie… Ledwo dało się przecisnąć między kupującymi. Kilka chwil zajęło nam, aby przejść do końca sal i rozejrzeć po wszystkich stołach. Czy organizatorzy nie spodziewali się takiej frekwencji? Czy nie przewidywali coraz większej popularności tej akcji? A przechodząc między wystawcami, można było dostrzec boczne pomieszczenia - puste.

Prócz lekkiego ścisku, pojawił się kolejny problem. Doszły nas głosy dotyczące problemów z uruchomieniem sprzedaży. Choć sami dotarliśmy na miejsce ok. godz. 11.00, to sprzedaż miała się zacząć 2 godziny wcześniej. Z informacji wynikało, że ci, którzy zjawili się punkt 9.00, mieli problem z kupieniem czegokolwiek: wystawcy dopiero rozkładali towar, bo organizator udostępnił miejsce dopiero chwilę przed 9.00. Niektórzy musieli czekać nawet pół godziny, żeby kupić wybrane produkty. Za to przed południem niektórym producentom i wystawcom brakowało już towaru :)

Podsumowując jesteśmy na tak! Spokojne obejście całości, rozmowy z wystawcami i oczywiście zakupy zajęły nam prawie godzinę. Na pewno odwiedzimy kolejne edycje Bazaru. Najbliższa już za 2 tygodnie, 21 września, oby od godz. 9.00 :)

2019  Spacerem Po Wrocławiu