logotype
image1 image2 image3 image4 image5 image6 image7 image8 image9 image10 image11 image12 image13

Ciekawostki

Wrocławskie dziewice

Dawno temu tereny położone na prawym brzegu Odry zalała powódź. Mieszkało tam 11000 dziewic, które w obliczu zagrożenia wznosiły modlitwy do swojej patronki, św. Urszuli. W odpowiedzi z fal wynurzył się statek, na którym kobiety znalazły schronienie. Żeglowały nim tak długo, aż woda opadła i statek osiadł na ziemi. Tak mówi legenda. W miejscu, w którym statek zakończył swoją podróż, w 1400 r. biskup Wacław zatwierdził fundację szpitala dla kobiet i kaplicy, a później wybudowano kościół Jedenastu Tysięcy Dziewic.

Głowa na katedralnej wieży

Cofamy się do XVII w. do historii pewnego złotnika. Jeden z jego czeladników zakochał się z wzajemnością w córce złotnika, jednak ojciec nie chciał pozwolić na ich związek ("Nie dla takiego nędzarza jak ty córkę mą uchowałem"). Co więcej, wygnał młodego mężczyznę, który wędrował po wioskach, prosząc o jałmużnę. Jednak wszędzie był obcy i nikt nie chciał go wspierać. Po dwóch latach tułaczki padł z głodu przy drodze, a uratowali go zbójcy. Zabrali go do swojej kryjówki w Górach Olbrzymich, gdzie trzymali swoje łupy. Pewnego dnia wyruszyli na wypad, jednak nigdy już nie wrócili. W ten sposób czeladnik został sam ze skarbami. Wrócił do Wrocławia, lecz tam czekała na niego zła wiadomość - córka złotnika zmarła z tęsknoty za nim. Postanowił więc się zemścić - podpalił dom złotnika i wbiegł na wieżę katedry, skąd patrzył na płonący budynek. Nie przewidział jednak, że ogień się rozprzestrzeni i obejmie również katedrę. Nie udało mu się uciec, a jego głowa zamieniła się w kamień i spogląda na miasto z południowej wieży.

 

Czaszki z Katynia

Odkrycie masowych grobów polskich oficerów w Katyniu Niemcy starali się wykorzystać propagandowo i poróżnić aliantów. Aby udowodnić, że za zbrodnią stał Związek Radziecki, III Rzesza wysłała na miejsce zbrodni specjalną grupę ekspertów, na której czele stanął prof. Gerhard Buhtz, były szef Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Pozyskane w wyniku ekshumacji dokumenty i przedmioty, Niemcy zapakowali do 14 skrzyń i przewieźli do Krakowa. Dalszy los tych rzecz nie jest do końca jasny. Według jednej z hipotez, wraz ze zbliżającym się frontem skrzynie zostały przewiezione do Wrocławia, a następnie do Drezna, gdzie je spalono, aby nie trafiły w ręce Sowietów.

W tym miejscu ta smutna historia mogła by się zakończyć, gdyby w 1945 r. prof. Bolesław Popielski, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu, nie odnalazł w magazynie 7 czaszek z charakterystycznymi potylicznymi ranami wlotowymi. Przez kolejne lata profesor trzymał czaszki w szafie w swoim gabinecie, aby nie przejęły ich służby bezpieczeństwa PRL. Pierwsze badania sądowo-lekarsko-antropologiczne rozpoczęły się dopiero w latach 90. XX w. i z dużym prawdopodobieństwem potwierdziły przypuszczenia o pochodzeniu czaszek. Nie udało się przeprowadzić badań DNA, gdyż Buhtz preparował czaszki w substancji niszczącej powiązania kwasu nukleinowego. Ostateczny dowód potwierdzający ich pochodzenie przyniosła skomplikowana analiza, polegająca na nakładaniu na siebie zdjęć czaszki oraz poszukiwanej osoby i sprawdzaniu zgodności punktów antropometrycznych. Badaniu poddano jedyną kobiecą czaszkę, która należała do Janiny Lewandowskiej, pilotki (jedynej kobiety, która zginęła w Katyniu). Czaszki znajdują się przy kościele Bożego Ciała (parafia NMP Matki Pocieszenia) przy ul. Wittiga.

Wampir z Muchoboru

W 1517 r. Wrocław nawiedziła zaraza. Szybko zaczęło się szukanie winnych tej tragedii i w zasadzie szybko winnego znaleziono. Mieszkańcy przekazywali sobie informację, że zarazę sprowadził pewien zmarły na Muchoborze Wielkim mężczyzna. Wykopali więc jego ciało. Ich zdziwienie było ogromne, bowiem mężczyzna wyglądał młodziej niż za życia. Co dziwniejsze jednak, w ustach tkwiły mu strzępki ubrania zabrudzone świeżą krwią, on sam zaś był nagi. Ludzie szybko uznali, że to on winien jest zarazy i oskarżyli go, że jako upiór nocami wysysa krew z niewinnych ludzi. Obecny przy tym starzec zasugerował, że rozwiązaniem problemu będzie odcięcie głowy nieboszczykowi i pochowanie jej z dala od reszty ciała, poza terenem cmentarza. Tak też zrobiono, epidemia wkrótce wygasła, a zwykły pasterz "stał się" wampirem.

 

Jak bł. Czesław Wrocław przed Tatarami ocalił

Wiosna 1241 r. zapadła w pamięć wrocławian ze względu na najazd Tatarów. Wieść gminna niosła, że to zemsta za śmierć córki chana, którą gospodarz zamordował i obrabował, gdy w czasie podróży postanowiła odpocząć gdzieś na Śląsku. W kwietniu hordy tatarskie stanęły pod Wrocławiem, a wrocławianie - za radą przeora Czesława Odrowąża - schronili się ze swoim dobytkiem na Ostrowie Tumskim, zrywając za sobą mosty i podpalając miasto. Nie stanowiło to jednak zbyt dużej przeszkody dla Tatarów, którzy na koniach rzucili się do Odry i w ten sposób przedzierali się przez rzekę. Kiedy stało się jasne, że wrocławianie nie poradzą sobie z tak zajadłym przeciwnikiem, przeor wraz z mieszczanami padli na kolana i wznieśli do nieba modlitwę o ocalenie. Nagle rozbłysła łuna i na Tatarów spadł ogień niebieski, otaczając jakby dla ochrony cały Ostrów. Tatarzy wystraszyli się i zrezygnowali z dalszego ataku, podobno niektórzy przekradli się do Wrocławia i zmienili wyznanie.

Jeden z malarzy przedstawił to wydarzenie na nieistniejącym już obrazie, który znajdował się w kościele św. Marcina. Jednak do dziś możemy oglądać płaskorzeźbę przedstawiającą to podanie w kaplica bł. Czesława w kościele pw. św. Wojciecha (u dominikanów).

Wrocławskie pływanie

W 2. poł. lat 30. XIX w. Friedrich Wilhelm Kallenbach otworzył pierwsze publiczne kąpielisko. Znajdowało się ono na Wyspie Bielarskiej (w pobliżu Wyspy Słodowej, u wylotu ul. Drobnera). Pływanie jako dyscyplina sportowa rozwinęło się natomiast dopiero około lat 70. XIX w., ze względu na panujące w mieście epidemie chorób skórnych. Lekarze i prasa zachęcali do częstych kąpieli. W tym czasie przeprowadzono pierwsze męskie zawody pływackie, natomiast kobiece w sierpniu 1880 r. w Zakładzie Kąpielowym dla Dam (Rochowschoen Damenbad). Latem 1885 r. powstało pierwsze towarzystwo pływackie - Alter Schwimmverein Breslau. Początkowo należało do niego 60 osób, a ze względu na duży udział młodzieży, otwarto w niej specjalna sekcję. W wyniku rozłamu w 1889 r. powstało drugie towarzystwo, Neuer Schwimmverein.

Katastrofa na Wzgórzu

Juwenalia, 1967 r. Studenci odśpiewali w Rynku „Gaudeamus” i dostali klucze do bram miasta. Można było ich zauważyć w całym mieście, jeździli na maskach samochodów, śpiewali. Celem studenckich pochodów było udekorowane girlandami Wzgórze Partyzantów, gdzie odbywała się druga w historii miasta żakinada. Studenckie obchody łączyły się zresztą z setnymi „urodzinami” Wzgórza.



 

Czytaj więcej...

Turnieje rycerskie

Pierwszy turniej rycerski we Wrocławiu odbył się w 1255 r. na pl. Solnym. Z samego rana heroldowie zwoływali rycerzy z całego miasta. Pierwszą konkurencją było przeciąganie liny, następne to walka na miecze, kopie i puginały (sztylety). Wieczory przeznaczono na „dancingi” ;) Początkowo turnieje trwały jeden dzień, później przedłużono je nawet do tygodnia. Największe turnieje zorganizowano z okazji przyjazdu czeskiego króla Władysława Jagiellończyka oraz cesarza Ferdynanda I Habsburga. Dużo atrakcji przygotowano również na przyjazd czeskiego króla Władysława Pogrobowca, jednak ten zamiast odebrać hołd od miasta i uczestniczyć w turnieju, wybrał się... do domu publicznego przy ul. Odrzańskiej :) W efekcie doszło do zamieszek i walk między Czechami a częścią niemieckich mieszczan.

2017  Spacerem Po Wrocławiu